Olejowanie włosów, czyli z kuchni do kosmetyczki

Pytań o włosy otrzymuję od Was bardzo dużo nieprzerwanie od zeszłego roku, kiedy właśnie w lipcu zdradziłam na blogu, jak dbam o cerę. Wówczas posypały się pytania o włosy i tak naprawdę nie ma tygodnia, aby w prywatnej wiadomości ktoś o nie nie zapytał.  Jakich produktów do pielęgnacji używam, jak modeluję, co robię aby nie wypadały, nie były suche, łamliwe, a błyszczące, miękkie i gładkie. Dziś uchylę rąbka tajemnicy.

Rzadko kto rodzi się z włosami takimi jakie lubi. Tym, co mają proste, podobają się kręcone. Ci mający kręcone robią wszystko, aby mieć proste. Ja mam włosy falowane, do tego porowate, czyli z natury puszące się. Czy to widać? Nie. A dlaczego? Dlatego, że dbam o ich właściwe nawilżenie. Nawilżone włosy są miękkie i gładkie. Do tego nie puszą się. Można je umyć i bez modelowania nie wyglądać jak podłogowy mop. A tak wyglądałam w czasach licealnych, jeśli nie po drodze było mi ze szczotką i suszarką  ;)

Sekretem nawilżonych, zdrowych i mocnych włosów jest oczywiście odpowiednia dieta, ale dziś nie o tym, dziś o pielęgnacji. Panaceum na błyszczące i gładkie włosy jest ich olejowanie. Nie wiem czy już gdzieś słyszałyście o tej metodzie, ale stosowana raz w tygodniu działa cuda. Olejowanie włosów to metoda stara jak świat, znana i stosowana od wieków zwłaszcza w Indiach i krajach arabskich.

Olejowanie:

Ja stosuję tę metodę od roku, raz w tygodniu. Ale można olejować włosy częściej. Jeśli są problematyczne, wypadają, łamią się, są zniszczone czy matowe, polecam olejować je 2-3 razy w tygodniu, ale nie częściej. Przesada w niczym nie jest wskazana.
Co istotne, olejowanie nie działa tylko na sam włos, ale i na cały skalp odżywiając także cebulki, dlatego też istotny jest dobór oleju. Ja nie mam jednego stałego. Aktualnie stosuję olej kokosowy ekologiczny, nierafinowany. Ale jesienią zmienię go na olej z awokado. Uwielbiam błysk jaki daje moim włosom. Do tego pogłębia ich brązowy kolor. Polecam też olejek migdałowy i lniany, ale jeśli zaczynacie swoją przygodę z olejowaniem, z uwagi na zachęcający zapach, wybierzcie kokosowy. Pamiętajcie tylko, aby nie kupować oleju bezzapachowego, rafinowanego. Olej ma być jak najwyższej jakości bo to, co ma dobrego w sobie, odda Wam. A jest co dawać.
Jeśli wypadają Wam włosy, a do tego regularnie je farbujcie, zdecydujcie się na olej z orzechów makadamia. Oprócz tego, że przyspiesza porost włosów, chroni też kolor. Z olejkami możecie eksperymentować. Skończy Wam się jeden, zmieńcie go na inny. Tym sposobem same zobaczycie, który najbardziej Wam odpowiada. 
Moi liderzy to kokos, awokado i makadamia.

Praktyczne wskazówki

  1. Są różne metody nakładania oleju. Jedni nakładają na sucho (na nie umyte włosy), inni na mokro (po umyciu włosów szamponem). Ja jestem zwolenniczką metody na mokro. Nie wyobrażam sobie nakładać produktu pielęgnacyjnego na brudne włosy. To trochę tak, jakby nakładać maseczkę na nie umytą twarz.
  2. Włosy przed olejowaniem należy umyć szamponem, ale UWAGA! bez silikonów. Silikon zawarty w szamponie pokryje włos i nie dopuści do niego dobroczynnych składników z oleju. Najlepiej wybrać ziołowy preparat z apteki lub dobrej drogerii. Prosty w swoim składzie, np. z czarnej rzepy. 
  3. Po umyciu włosów, przed nałożeniem oleju, należy odcisnąć nadmiar wody w ręcznik. Ja zaczynam olejowanie zawsze od skóry głowy delikatnie ją masując. To dotlenia cebulkę i zwiększa wchłanianie składników odżywczych z oleju do skóry głowy, co także wzmacnia cebulkę. Następnie olejuję całe włosy.
  4. Ile oleju? To zależy od tego jak długie macie włosy. Ja mam długie i gęste więc u mnie trochę tego idzie.   
  5. Po nałożeniu oleju owijam włosy tetrową pieluchą i ręcznikiem. Dlaczego pieluchą a nie folią? Ponieważ olej będzie Wam spływał po twarzy. Nie ciurkiem i nie od razu, ale to powolne kapanie jest przynajmniej dla mnie, bardzo uciążliwe a olejowy kompres nosimy 2-3 godziny. Tetrowa pielucha wchłonie nadmiar oleju.
  6. Kompres, jak już wspomniałam, trzymamy 2-3 godziny. Uważam, że trzymanie krócej trochę nie ma sensu, zważywszy na cenę olejów dobrej jakości. Tetrową pieluchę owijam dodatkowo ręcznikiem, którego ciepło wzmacnia efekt olejowej maseczki. Zimą polecam rozgrzać ręcznik na grzejniku. Bez obaw, olej w 60 stopniach pięknie się spierze i z pieluchy i z ręcznika. Ja mam jedną pieluchę i jeden ręcznik specjalnie do olejowania. 
  7. Po tym czasie myję włosy szamponem. Trzy razy. Nie suszę i nie modeluję!!! Włosy po olejowaniu powinny same wyschnąć.

Uwielbiam moje włosy po olejowaniu. Efekt jest już po pierwszym zabiegu, ale taki mocny, zauważalny, efekt wow, po czterech. Polecam tę metodę każdemu. Nawet jeśli nie macie większych problemów z włosami. Olej to naturalna odżywka, bez chemii i zbędnych dodatków. Sama natura. Bogactwo witamin A,D,E,PP,H,K. Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe nawilżają, działają przeciwzapalnie, łagodząco i ochronnie zarówno na sam włos jak i na cebulki. I ta gładkość i sprężystość włosów. Polecam ;)

Szykuję też dla Was wpis o kilku stopniowej kuracji na mocno wypadające włosy, takiej celowanej. Wpis już niebawem.




Copyright 2017 Qchenne-inspiracje.pl

All rights Reserved