Jak wzmocnić odporność dziecka przed sezonem szkolno – przedszkolnym. Praktyczny poradnik do zastosowania także przez rodziców!

Wczoraj ewidentnie poczułam jesień. Temperatura siedemnaście stopni, chłodny wiatr, ciemne chmury i momentami ulewa tak intensywna, jakby ktoś odkręcił kran. Nawet moje psy nie miały ochoty na spacery.
U Was chyba nie lepiej, skoro od tygodnia dostaję po kilkanaście maili dziennie z prośbą o porady dotyczące jesiennej odporności, zwłaszcza u dzieci ;)
Zastanawialiście się kiedyś jak to jest, że jednego dnia o tej samej godzinie potrafią być masakryczne korki, a innego pusta droga? Kto jest za to odpowiedzialny? Fazy księżyca, czy inne bioprądy? Prowadząc bloga nie raz zachodzę w głowę, jak to jest, że jednego tygodnia czy dnia potrafi przyjść kilkadziesiąt maili z pytaniem dotyczącym tej samej tematyki. Taka fala. Czy ktoś umie to wytłumaczyć? ;) Tak było i tym razem, kiedy pytań o to, jak wspomóc dziecięcą odporność przed sezonem szkolno – przedszkolnym, przyszło chociażby w ubiegłą niedzielę ponad czterdzieści.

Jesień tuż tuż

Nie da się ukryć. Jesień zbliża się wielkimi krokami. Odczuwalny wyraźnie chłód siedemnastu stopni po fali ponad trzydziestostopniowych afrykańskich upałów jeszcze bardziej mi o tym przypomina. Oddech szkoły czuję na plecach od kilkunastu dni. Kilogramy zeszytów, kredek, plasteliny, farb i reszty wyposażenia przytargałam już do domu. Wszystko gotowe. Czekamy na rozpoczęcie roku szkolnego. Absolutnie nie czekamy na wrześniowy katar, kaszel i bolące gardło. Co roku jak ognia unikamy antybiotyków.

Buduj odporność

Odporność, czy to dziecka czy dorosłego, należy budować przez całą wiosnę i lato. Po pierwsze piękna pogoda zachęca do ruchu na świeżym powietrzu. Po drugie bogactwo łatwo dostępnych warzyw i owoców nasyca witaminami, minerałami i antyoksydantami. Po trzecie przebywanie w promieniach słońca podnosi kluczowy dla budowania odporności poziom witaminy D3. Te trzy elementy składają się w odpornościową układankę. Silny, zdrowy, zahartowany organizm łatwo obroni się przed atakiem wirusów.

Naturalne wzmacnianie odporności na sezon szkolno – przedszkolny. Także dla rodziców.

Przygotowując się do sezonu szkolno – przedszkolnego i generalnie do spotkania oko w oko z jesiennymi szarugami, zimnem, zmianami temperatur, wiatrem czy deszczem, warto wykorzystać to, co daje nam natura. Już teraz. Nie idźmy na skróty. Już za miesiąc zacznie się telewizyjna walka koncernów farmaceutycznych. W każdym bloku reklamowym zobaczycie po kilka preparatów na kaszel, katar, ból gardła i wszelkie zło tego świata. Dlaczego za miesiąc? Ponieważ wtedy chorują wszyscy, na potęgę. I na potęgę zostawiają majątek w aptekach.  Podstawowe preparaty na przeziębienie potrafią kosztować nawet 100 zł. Co wchodzi w skład tych działających podobno kompleksowo? Głównie witamina C, środek przeciwbólowy lub przeciwzapalny, oraz odkurczający błony śluzowe nosa. Czy to działa? Na pewno nie tak szybko jak producent sugeruje w reklamie ;) Nie z godziny na godzinę. Swoje musisz odchorować. Za większość jesiennych infekcji odpowiadają wirusy, a wirusa musisz po prostu zwalczyć. Zastosowane leki wirusa nie eliminują, mają za zadanie złagodzić dokuczliwe objawy. I teraz pytanie do Ciebie. Chcesz za miesiąc łagodzić objawy wydając przy okazji fortunę w aptece, czy teraz wzmocnić odporność na tyle, aby nie musieć tego robić?  
Kluczowe w budowaniu odporności zarówno dziecka jak i dorosłego są preparaty wzmacniające ochronę antyoksydacyjną, oczyszczające, oraz działające przeciwwirusowo, przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie. Te, które chcę Wam zaproponować, to prawdziwe super foods. Ich działanie odczujecie także w postaci poprawy samopoczucia, wzmocnienia włosów czy poprawy stanu skóry. Działają kompleksowo. 
 

No więc jak wzmocnić tą odporność?

Rano na czczo - odstana przez noc woda z miodem i sokiem z cytryny
Odstana przez noc woda z miodem oraz sokiem z cytryny dodanym tuż przed wypiciem, to stary, babciny sposób na poprawę odporności. Działa silnie bakteriobójczo, a kwaśny dodatek w postaci soku z cytryny fantastycznie oczyszcza wątrobę. Aby zrozumieć działanie odstanej przez noc wody z miodem trzeba prześledzić, jak powstaje miód. Otóż mała pszczółka, fruwając z kwiatka na kwiatek, zbiera nektar, to wszyscy wiemy. Nie zbiera go jednak do baniaczka, jak nam pokazywali w kreskówkach, ale częściowo połyka nasycając go enzymami pochodzącymi z jej gruczołów gardzielowych. Te enzymy to działające bakteriobójczo i bakteriostatycznie apidycyna i inhibina (nadtlenek wodoru) oraz lizozym, czyli białko kationowe rozkładające peptydoglikan ścian komórkowych bakterii. Działanie lizozymu polega na rozrywaniu wiązań glikozydowych pomiędzy cząsteczkami kwasu acetylomuraminowego (NAM) i acetyloglukozaminą (NAG), czyli w skrócie na rozerwaniu ścian komórek bakterii.
Oprócz tego miód zawiera wzmacniającą ściany naczyń rutynę, potas, wapń, żelazo, witaminy z grupy B, witaminę A i C. To genialny, naturalny lek działający jak antybiotyk. Nie traktujmy go zatem jak kolejnej substancji słodzącej. Korzystajmy z jego dobrodziejstw, ale kupujmy dobry, ze sprawdzonego źródła.
Miód dodany do zimnej wody i odstany przez minimum 10 godzin wykazuje działanie antybiotyczne kilkukrotnie silniejsze niż miód zjedzony prosto ze słoiczka. Aby w pełni wykorzystać bakteriobójczą petardę jaką jest miód, łyżeczkę miodu należy zalać na noc połową szklanki wody. Rano miksturę mieszamy i dodajemy sok wyciśnięty z połowy cytryny, lub całej limonki. Wypijamy na czczo. Działanie tego specyfiku znacie bardzo dobrze. Wpis o nim opublikowałam na blogu w ubiegłym roku i z tej mikstury skorzystało mnóstwo osób, w tym dzieci, z fantastycznym skutkiem. Kto nie testował, polecam.
Osobom o bardzo słabej odporności polecam kurację pyłkiem pszczelim. Więcej o pyłku przeczytacie TU.
 
Po śniadaniu - sok z aronii. Dzieci płaską łyżeczkę. Dorośli łyżkę stołową
Dzięki sile flawonoidów aronia działa silnie antyoksydacyjnie, przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo i przeciwgrzybiczo.
Składniki kluczowe dla odporności zawarte w aronii to:
W trakcie dnia - 250 ml soku z owoców i warzyw
Soki to bogactwo witamin i antyoksydantów które z soków wchłaniają się bardzo szybko. To prosta metoda na przemycanie różnych warzyw i owoców do diety dziecka. Który maluch zje na raz np. 2 duże marchewki, buraka i jabłko? W soku i owszem. 
 
W trakcie dnia - 30 ml soku z pokrzywy
Kiedyś bardzo ceniona. Dziś praktycznie zapomniana. Genialnie wzmacnia odporność. Sok z pokrzywy to doskonały lek w profilaktyce przeziębień, ale i w trakcie infekcji.
Na noc, tuż przed snem - olej z czarnuszki
Olej z czarnuszki z uwagi na swoje liczne zdrowotne właściwości znajduje zaszczytne miejsce w medycynie Ayurvedyjskiej i aż grzech z tego nie skorzystać.

Jeśli chodzi o infekcje wirusowe to warto wiedzieć że:

Substancje, które w przypadku czarnuszki zasługują na szczególną uwagę w kontekście odporności i ochrony przeciwwirusowej to:

Być może niektórym z Was ciężko będzie przekonać dziecko do tej kuracji. Problematyczna może okazać się czarnuszka i sok z pokrzywy, ale próbujcie. Rozmawiajcie z dziećmi na temat odporności i jesiennych infekcji.
Ja zawsze tłumaczę moim dzieciom, że lek nie musi smakować, ma działać.
Pamiętajcie też o ruchu na świeżym powietrzu. Odciągajcie dzieci od komputera i telewizora.

Jeśli już zdarzy się infekcja, nie sięgaj profilaktycznie po antybiotyk !

Bezzasadne przepisywanie antybiotyków na ból gardła, ucha czy kaszel to w Polsce prawdziwa plaga. Wymuszają to rodzice, nadużywają sami lekarze. Tymczasem antybiotyk to poważny, silny lek, a nie witaminowa pastylka. 
Antybiotyk nie działa na wirusy !
Antybiotyki działają tylko i wyłącznie na organizmy żywe wykazujące cechy budowy komórkowej (mające np. jądro komórkowe czy błonę komórkową) i funkcje życiowe takie jak odżywianie czy rozmnażanie. Takie organizmy to bakterie, pierwotniaki i grzyby. Nie działają natomiast na żadne wirusy ponieważ te nie wykazują ani cech budowy komórkowej, ani funkcji życiowych. Stosowanie antybiotyków w leczeniu jakiejkolwiek infekcji wirusowych jest więc całkowicie pozbawione sensu.
Mechanizm działania antybiotyków polega min. na:

Sami widzicie że jeśli działamy bronią mającą na celu unicestwić komórkę, a wróg tej komórki nie posiada, to naszą broń możemy sobie schować między bajki. Niestety przepisywanie antybiotyków w leczeniu wirusów, grypy czy przeziębień jest w Polsce nagminne i stanowi ogromny problem. Niejednokrotnie sami pacjenci są temu winni wymuszając na lekarzach przepisanie antybiotyku także dzieciom. Moim zdaniem wynika to z niewiedzy po stronie pacjenta i niechęci do informowania po stronie lekarza.

Pamiętaj!

Musisz bezwzględnie wiedzieć, że antybiotyki:

Antybiotyk działa jak huragan. Na jedno pomaga (infekcje bakteryjne), na inne szkodzi. Nadużywanie antybiotyków to prosta droga do kandydozy (grzybicy) oraz nietolerancji pokarmowych spowodowanych uszkodzeniem kosmków jelitowych. Jeśli nie ma potrzeby, nie dajcie go sobie przepisać. Zawsze dokładnie pytajcie jaką bakterię podejrzewa lekarz przepisując antybiotyk. Jeśli dziecko "nie przelewa się przez ręce", jest w dobrym stanie, zróbcie wymaz. Wówczas będziecie mieć pewność, czy infekcja jest bakteryjna czy wirusowa.




Copyright 2017 Qchenne-inspiracje.pl

All rights Reserved