Cała prawda o oleju kokosowym. Jeść czy nie jeść? Zdrowy czy niezdrowy?

"Olej kokosowy jednak niezdrowy?”
„ Gorszy od smalcu”
„ Powoduje miażdżycę i choroby serca”
„ Koniec mitu o zdrowotnych właściwościach oleju kokosowego ”

Takie nagłówki mogliśmy obserwować w sieci po tym jak 15 czerwca Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne ogłosiło, że 82% zawartość tłuszczów nasyconych w oleju kokosowym czyni go niezdrowym i odpowiedzialnym za miażdżycę, choroby serca i otyłość. Nie komentowałam, mimo iż o komentarz proszona byłam w mailach niemal każdego dnia. Nie wkładałam kija w mrowisko. Postanowiłam przeczekać i zabrać głos wtedy, kiedy emocje i kurz opadną.

Do doniesień Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego podchodzę z dość dużą rezerwą. To organizacja finansowana przez różne, bardzo wpływowe lobby. W 1961 roku po publikacji w magazynie Time wyników badań naukowca Ancel’a Keys’a Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne wypowiedziało wojnę wszystkim tłuszczom, ogłaszając je winne otyłości i zapadalności na choroby układu krążenia. Dostało się nawet tłuszczom z awokado i pestek dyni. Ancel Keys w swoich badaniach porównał dietę mężczyzn z siedmiu wybranych przez siebie krajów. Wybranych (przebadał 22), ponieważ publikując wyniki i przedstawiając zebrane przez siebie dowody pominął te kraje, w których badani mężczyźni mimo spożywania dużej ilości tłuszczu i mięsa, nie byli otyli i nie zapadali na choroby serca. Nieścisłość przedstawionych badań dostrzegli inni naukowcy (min. J. Yerushalmy i H.E. Hilleboe) jednak szybko i skutecznie zostali uciszeni. W ten oto sposób badanie uznano za wiarygodne, co nigdy by się nie stało, gdyby wyniki zostały przedstawione rzetelnie i uczciwie.

Tłuszcz w diecie

To, że tłuszcze przyczyniają się do zwiększonej masy ciała, to największe dietetyczne kłamstwo ostatniego stulecia i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Przeraża to, że ogromna rzesza dietetyków wciąż w to kłamstwo wierzy i zaleca swoim pacjentom niskotłuszczowe diety nieustannie terroryzując ich liczeniem kalorii. Pisałam Wam o tym TU. Powiem raz jeszcze. Winy za otyłość nie ponosi tłuszcz, ponosi ja insulina. Pikująca insulina podbijana nadmiernym spożyciem wysoko przetworzonych węglowodanów. Czyż Ameryka z takich właśnie produktów nie słynie? Co się wydarzyło w Ameryce po publikacji wyników badań Ancel’a Keys’a? Ruszyła machina. Półki w sklepach zaczęły uginać się pod rafinowanymi margarynami pełnymi tłuszczów trans, odtłuszczonym nabiałem, produktami light, szybkimi posiłkami węglowodanowymi pełnymi cukru (Keys twierdził, że cukier wcale nie przyczynia się do tycia!!!). Co zaskakujące, po odstawieniu tłuszczu i przerzuceniu się na produkty węglowodanowe i light Amerykanie wcale nie chudli. Tyli na potęgę co ma miejsce do dziś. Mimo iż ograniczenie spożycia tłuszczu lansowane jest do dziś dnia, w zastraszającym tempie rośnie ilość osób zmagających się zarówno z otyłością jak i wzrostem zachorowalności na choroby serca.

Dieta niskotłuszczowa?

Dieta niskotłuszczowa to pułapka! Niszczy układ hormonalny z czasem niszcząc i tarczycę. Mogłabym pisać o tym i pisać, ale miałam się skupić na oleju koksowym i widzicie, znów się rozpisałam.

Reasumując, nie ma tygodnia, aby nie zgłosiła się do mnie firma z ofertą reklamy cudownego środka na odchudzanie. Spalacza tłuszczu, suplementu, koktajlu etc. Odmawiam. Dlaczego? Ponieważ mam szacunek do siebie i tego, w co wierzę. Do moich poglądów i wiedzy, tej z książek, ale i tej popartej czteroletnią analizą i obserwacją moich pacjentów. Ufalibyście mi, gdybym zareklamowała na blogu ziołowy spalacz tluszczu? Powiedziała: "nie ćwicz, jedz co chcesz, łyknij spalacza"? Tak samo ja nie wierzę organizacji będącej na czyimś garnuszku.

Zadziwiające jest to, jak informacja o szkodliwości oleju kokosowego bezrefleksyjnie przelała się przez portale. Jak przyklasnęli jej dietetycy. Nie wszyscy, ale duża większość. Straszne jest to, że ktoś to czyta i również bezrefleksyjnie wierzy. Ten cytat znaleziony w sieci mówi bardzo wiele : "po latach świetności eksperci udowodnili jednak, że sława słynnego oleju nie jest tak zasłużona, jak się wszystkim mogło dotąd zdawać. Wow !!! Przez lata nikt przecież nie wiedział jaki olej kokosowy ma skład. Żyliśmy w takim ciemnogrodzie. Dobrze, że ktoś nas o tym w końcu po latach poinformował.
"Po latach świetności" !!! Po prostu nagle popularność oleju koksowego zaczęła komuś przeszkadzać. Wszystkie fit freeki zaczęły kupować go zamiast olejów roślinnych. Promują go popularne trenerki. Pewna grupa dostała ostro po kieszeni i trzeba było coś z tym zrobić. Kochani, nie dajcie się nabrać. Te nagłe zalecenia to nie przypadek.

Tłuszcze nasycone

Powszechnie uważa się, że tłuszcze nasycone to prosta droga do miażdżycy, zawału i innych chorób układu sercowo – naczyniowego. Skoro więc olej kokosowy zawiera ich aż 82% to znaczy, że cała ta kokosowa moda to jedna wielka ściema. Zawał i miażdżyca murowane. Trochę to wszystko dziwne bo najpierw coś jest super hiper, lansowane dookoła, przez wszystkich i do dostania wszędzie, nawet w sklepie z owadem w logo, potem nagle ble. Nie zdziwiło Was to?

Kwasy tłuszczowe nasycone to kwasy o krótkim, średnim i długim łańcuchu węglowym. O ile kwasy długo łańcuchowe zawarte w śmietanie, mięsie i produktach zwierzęcych są w nadmiarze szkodliwe, o tyle kwasy ze średnim łańcuchem węglowym już nie.

Skąd moda na olej kokosowy

Olej kokosowy w połowie składa się z kwasów ze średnim łańcuchem węglowym (MCT), w drugiej połowie z długim łańcuchem. Połowę z kwasów o średnim łańcuchu stanowi kwas laurynowy (inne to kwas kaprylowy, kapronowy, mirystynowy, palmitynowy, stearynowy), którego w oleju kokosowym jest więcej niż w jakimkolwiek innym produkcie i właśnie ten niuans sprawił, że zapanowała na niego taka moda. Dlaczego?
Kwasy średnio łańcuchowe w tym w szczególności kwas laurynowy działają przeciwgrzybiczno, przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie, osłaniająco, ochronnie i regenerująco, a do transportu do mitochondriów nie potrzebują żółci. Te właściwości doskonale sprawdzają się u pacjentów z zaburzeniami wchłaniania, kłopotami jelitowymi czy związanymi z trawieniem tłuszczów. Z powodzeniem wykorzystuje się je w chorobie Leśniewskiego Crohna, zespole jelita drażliwego, jelicie przesiąkliwym, zapaleniu trzustki, przy zaburzeniach pracy pęcherzyka żółciowego oraz pracy wątroby. Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne podaje, że olej kokosowy wpływa na podwyższenie poziomu tzw. złego cholesterolu czyli frakcji LDL. Owszem, ale podwyższa też poziom cholesterolu frakcji HDL czyli tzw. dobrego cholesterolu wpływając jednocześnie na obniżenie poziomu trójglicerydów. Bilans wychodzi więc na zero ponieważ HDL jak szczotka zmiata LDL. 

Ilość oleju kokosowego w diecie

Nie jestem kokosowym freekiem. Nie uważam, że to najzdrowszy olej na świecie. To duże nadużycie. Najzdrowsze tłuszcze to te zawierające NNKT (niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe), spożywane na zimno. Tłuszcz kokosowy, z uwagi na wysoką temperaturę dymienia (około 200 st. C), doskonale nadaje się do smażenia i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Do spożywania na zimno - tak, jeśli potrzebujesz wykorzystać prozdrowotne właściwości kwasu laurynowego. Nie przesadzałabym jednak z jego ilością. Kwasy tłuszczowe nasycone nie powinny przekraczać 10% ogółu tłuszczów w diecie i tego bym się trzymała dobierając ilość oleju kokosowego. To nieprawda, że olej kokosowy przyczynia się do otyłości i chorób serca. Do otyłości przyczynia się spożycie zbyt dużej ilości węglowodanów połączonych ze stacjonarnym trybem życia. Tłuszcze nie podnoszą poziomu insuliny, a to właśnie ona odpowiada za otyłość, co dowodzi analiza sposobu odżywiania ludności Ameryki przez ostatnie dziesięciolecia.

Mam nadzieję że wyjaśniłam wszystkie wątpliwości. Jeśli nie. Pytajcie w komentarzach.




Copyright 2017 Qchenne-inspiracje.pl

All rights Reserved