W pogoni za czasem, czyli jak ogarnąć rzeczywistość wokół nas?

O życie prywatne jestem pytana w mailach bardzo często. O dzieci, męża, psy, wyjazdy, studia etc.
Jednym z najczęściej pojawiających się pytań jest to, jak udaje mi się pogodzić wszystkie obowiązki w ciągu dnia. Pogodzić pracę zawodową z prowadzeniem domu, praniem, sprzątaniem, gotowaniem i jeszcze studiowaniem.
Czy w tym wszystkim znajduję jeszcze czas dla siebie?
Oczywiście nie ma jednej, uniwersalnej recepty i każdy z nas funkcjonuje inaczej. To co sprawdza się u mnie, nie musi sprawdzać się u Was. Możecie mieć inny rodzaj pracy, większy dom, więcej dzieci etc.
Jest jednak jedna kwestia spójna która moim zdaniem jest kluczowa jeśli chodzi o codzienne funkcjonowanie.
Tą kwestią jest dobry plan działania.

Precyzyjny plan działania

Jestem człowiekiem z kartką i kalendarzem w ręku. Nie wstydzę się tego. Tak zostałam nauczona w domu. Tak dom prowadziła moja mama.
Nie uczyła mnie tego. Wystarczyła obserwacja. Widziałam że to się sprawdza i automatycznie przełożyłam to na swoje życie. Co ciekawe, nad tym faktem nigdy się specjalnie nie zastanawiałam. To się po prostu stało.

Od 5 lat prowadzę własną firmę. Wcześniej przez lata pracowałam dla kogoś. Cenię punktualność, rzetelność i odpowiedzialność. Tego też nauczyłam się w pracy mając szefa nad sobą. Teraz sama jestem swoim szefem.
I dużo od siebie wymagam ;)
Jeśli mam spotkanie na 12-tą, jestem 11:45. Poczekam w aucie, ale nie znoszę się spóźniać. Zawsze przewiduję, myślę trzy kroki do przodu. To z kolei wkurza mojego męża, choć wiele razy nas to uratowało ;) Jadąc gdziekolwiek zawsze uwzględniam kroki na drodze, jakąś nieprzewidzianą nagłą sytuację, brak miejsca do zaparkowania etc. Nie lubię jak coś mnie zaskakuje. Lubię być przygotowana i mieć bufor czasowy. Nie lubię funkcjonowania na styk.
Jak przechodziliśmy z blogspota na własną domenę trafiliśmy na bardzo nierzetelną firmę informatyczną.
Ile zdrowia mnie to kosztowało, wiem tylko ja i mój mąż. Nasze standardy pracy były kompletnie różne. W końcu jednak współpracujemy z profesjonalistami. Ta sytuacja wiele nas nauczyła. Wybierając firmę do współpracy przy wydaniu książki za którą od A do Z byliśmy odpowiedzialni sami, wiedzieliśmy już na co zwracać uwagę. Jak szukać firmy która myśli tak jak my i która w pracy z klientem kładzie nacisk na te same standardy na które my kładziemy.

Wiele osób pyta mnie jak to jest pracować w domu. Że pewnie fajnie. Wstaje się o dziewiątej, do dziesiątej je śniadanie przeglądając portale internetowe. Potem małe sprzątanie po śniadaniu, wstawienie i rozwieszenie prania, tyle wolnego czasu ….. Nic bardziej mylnego. Pracując w domu należy rozgraniczyć pracę i domowe obowiązki. Jest czas na pracę i jest czas na zajmowanie się domem. Do dwie różne płaszczyzny.
Aktualnie są wakacje i moje dzieci są na wyjazdach. Przez najbliższe dwa tygodnie funkcjonujemy zupełnie inaczej niż przez cały rok. Mogę pozwolić sobie na spanie do siódmej, rozpoczęcie pracy o dziesiątej i zakończenie jej o osiemnastej czy dziewiętnastej. Na to nie mogę pozwolić sobie kiedy dzieci są w domu.
Opiszę Wam więc jak wygląda nasze życie na co dzień, wtedy kiedy jesteśmy we czwórkę, a w zasadzie w szóstkę ponieważ mieszkają z nami dwa psy.

Okiełznać codzienność

Codziennie wstaję o godzinie szóstej trzydzieści. Pracę zaczyna o ósmej i kończę o szesnastej. Po szesnastej jestem dla rodziny. To też mój czas wolny.
W godzinach pracy nie ma miejsca na nic co jest związane z prowadzeniem domu. Jeśli jest piękna pogoda i pranie na balkonie na pewno mi wyschnie, wstawiam i wieszam je przed pracą. Przed pracą robię dzieciom i nam śniadanie. Przygotowuję też posiłki które zjemy w trakcie dnia. Tak, mój mąż także pracuje z domu. Bardzo często gotuję wieczorem, co widać było ostatnio na moim Instastory. Jeśli w danym dniu mam w grafiku przygotowanie potrawy na bloga, wówczas gotuję w porze obiadowej i wtedy też jemy.

W poniedziałki, środy i czwartki publikuję na blogu. Czas na napisanie tekstów jest zawsze zarezerwowany w grafiku. Rezerwuję też czas na odpowiedzi na komentarze, a jak wiecie większość z nich jest w formie pytań. Odpowiadam też na pytania zadane w wiadomościach na facebooku i na maile ze skrzynki qchenneinspiracje@gmail.com. W 90% dotyczą one chęci zamówienia diety, tego jak się do tego przygotować w okresie oczekiwania, jakie wykonać badania. Najważniejszym, kluczowym punktem grafiku jest czas zarezerwowany dla wpisanych na dany dzień pacjentów. Na analizę, napisanie diety oraz odpowiedzi na maile związane z już napisaną dietą. Pracy mam bardzo dużo, ale dobry plan to podstawa. Bez kalendarza i grafiku bym zginęła.

Jeśli chodzi o dom, zawsze w piątki robię plan potraw i listę zakupów na następny tydzień, choć bywa że gotuję na spontanie bo akurat jestem w sklepie czy na targu i czemuś nie mogę się oprzeć, albo wpada mi genialny kulinarny pomysł do głowy. Tak się zdarza bardzo często ;)
Ponieważ co drugi weekend od ósmej do dziewiętnastej jestem na uczelni, musiałam zrezygnować z samodzielnego sprzątania choć bardzo je lubię. Nikt nie posprząta tak dokładnie jak ja, ale znalazłam Panią która robi to prawie tak dobrze ;) I sprząta i prasuje. Przy dwóch weekendach na uczelni, pozostałe dwa wolne są w 100% dla mojej rodziny.  Nie wstydzę się tego. Nie wstydzę się tego że poprosiłam o pomoc. Mogłam być perfekcyjną panią domu i ogarnąć sama pracę, dom i studia. Ale po co? Czyż moje zdrowie psychiczne, odpoczynek, relaks, czas poświęcony dzieciom i mężowi nie jest cenniejszy, ważniejszy?

Długo zajęło mi zrozumienie że my kobiety wcale nie musimy być perfekcyjne. Że możemy być zmęczone, możemy mieć nawet migrenę czy zły dzień. I mamy prawo poprosić o pomoc. I nikt nie ma prawa nas z tego rozliczać, oceniać. Spotkałam się z tym że kobiety wciąż wstydzą się przyznać że mają pomoc do prowadzenia domu. Wstydzą że zostaną ocenione jako nieporadne, damy, czy lenie.
Nie! Pozbądźmy się tego przekonania. Ja przez długi czas wstydziłam się przyznać w rodzinie że nie sprzątam sama. Dziś nie wstydzę się. Pracuję, studiuję, moje dzieci zasługują na czas spędzony z mamą, a mąż na czas z żoną. I tyle w temacie.  
Niewątpliwym plusem pracy z domu jest oszczędność czasu na dojazdy. Nie muszę też prasować bluzki koszulowej czy spodni do kantu. Ubieram się tak, aby było mi wygodnie. To co jest istotne to trzymanie się założonego planu. W godzinach pracy jest praca. Po pracy jest czas wolny z którym mogę zrobić co mi się podoba. Pobawić z dziećmi, wyjść na rower z mężem, pobiegać, poczytać książkę, zaszyć się w kuchni, pooglądać dobry film no i pouczyć się. Nauka w roku akademickim zajmuje mi znaczną część czasu wolnego, ale uwielbiam to.

Złapać dystans i nauczyć się odpoczywać

Nauczenie się odpoczywać zajęło mi dużo czasu. Oderwanie się myślami od pracy, od spraw pacjentów było bardzo trudne. Wielu z nich dzieli się ze mną swoimi problemami nie tylko natury zdrowotnej, ale i bardzo osobistej. Bywało że siedziało mi to bardzo mocno w głowie, nie umiałam złapać dystansu. Nauczyłam się tego podczas praktyk w Centrum Zdrowia Dziecka. W końcu dotarło do mnie, że jeśli będę wypoczęta, uśmiechnięta, pełna pozytywnej energii, będę wykonywała swoją pracę jeszcze lepiej ponieważ tą energią obdarzę innych. Muszę dbać o swoją głowę. O tym mówi też Ajurweda której jestem ogromną fanką.

W tym roku po raz pierwszy od pięciu lat nie będę pracowała na urlopie. Wielu z Was zapewne jest teraz zdziwionych. Jak to? Przecież urlop jest od tego żeby wypocząć? Każdy ma urlop. Jak to nie miałaś urlopu?
No właśnie. Ja od pięciu lat nie miałam urlopu z prawdziwego zdarzenia. Owszem nie pracowałam z pacjentami, nie pisałam diet na urlopie, ale zawsze pracowałam na blogu i odpisywałam na maile.
Na czas urlopu miałam gotowe teksty na bloga które niby tylko miałam wrzucić, ale tekst równa się komentarze, a komentarze są jak wiecie głownie pytaniami. Odpisywałam też na otrzymane wiadomości, których po tekście merytorycznym otrzymuję ogrom. Wiele razy mój mąż zostawał z dziećmi na plaży, a ja wracałam do pokoju żeby odpowiedzieć na maile czy komentarze. Przed śniadaniem wrzucałam wpis na bloga oraz media społecznościowe. Moje dzieci szalały wtedy z tatą. W tym roku będzie inaczej. W tym roku idę na dwa tygodnie prawdziwego urlopu. Będę wypoczywać i ładować baterie, także dla Was. Będę łapać energię którą po urlopie oddam Wam z nawiązką. Ten czas jest potrzeby zarówno mi samej, jak i mojej rodzinie, moim dzieciom.
Będziecie musieli wybaczyć mi urlopową nieobecność ;)




Copyright 2018 Qchenne-inspiracje.pl

All rights Reserved