Img

Oczyszczający koktajl z suszoną śliwką! Pięć powodów, dla których suszona śliwka powinna gościć na naszym stole częściej niż tylko na Boże Narodzenie!

Jeśli zrobiłabym uliczną sondę i zapytała przypadkowe osoby, z czym kojarzą im się suszone śliwki, jestem przekonana, że większość powiedziałaby, że z bigosem.
Najwięcej suszonych śliwek sprzedaje się właśnie w okresie Bożego Narodzenia z przeznaczeniem na bigos lub kompot z suszu. Śliwka suszona nie jest lubianym owocem i w zasadzie ciężko jednoznacznie określić, dlaczego (w zasadzie to i świeżą śliwką też się przesadnie nie objadamy). Jemy suszone morele, daktyle czy figi, a nasza poczciwa polska śliweczka jak ta sierotka leży sobie na półce i czeka na Boże Narodzenie.

Czas odczarować śliwkę, ale zanim napiszę, cóż takiego w tej śliwce drzemie, zdradzę Wam, że najlepsza na świecie, absolutnie i niezaprzeczalnie, jest śliwka wędzona i ogromnie ubolewam, że dostępna jest tylko w okresie Bożego Narodzenia i tylko na dobrych bazarkach. Na samą myśl już mam na nią ochotę ;).

Ale wracając do naszej śliweczki suszonej. Jest kaloryczna, wszystko się zgadza. W 100 gramach mamy ok. 270 kcal ale nikt nam przecież nie każe jeść tej śliwki miskami.
Jedna śliwka waży średnio 7 gramów co daje nam ok. 20 kcal. Czy na trzy śliwki dziennie czyli 60 kcal dacie się namówić? A jeśli nie dziennie to chociaż 2-3 razy w tygodniu?

Dlaczego warto?

Punkt pierwszy - zaparcia i poprawa perystaltyki jelit

Szczególną uwagę na śliwkę suszoną powinny zwrócić osoby mające kłopoty z zaparciami. O tym, że działa przeczyszczająco, wie chyba każdy. To stara babcina metoda, ale aby osiągnąć taki efekt, trzeba tych śliwek zjeść naprawdę dużo.
Ja Wam polecam 2-3 śliwki dziennie. To ilość wystarczająca, aby zawarte w śliwkach pektyny znacznie poprawiły perystaltykę jelit i pracę całego układu pokarmowego, ale za mała, aby zadziałać przeczyszczająco.
Pektyny to rodzaj błonnika, a jak już pisałam wielokrotnie, błonnik to taka ekipa sprzątająca.
Nie wiem czy wiecie, ale wyciąg ze śliwek znajdziemy w składzie wielu leków przeczyszczających.

Punk drugi - piękna i młoda na zawsze

O tym, że czas leci, a my się utleniamy, pisałam już przy wielu okazjach. Ech ..... nie jesteśmy jak wino, nie ma co się czarować. Toczymy nieustanną walkę o to, aby jak najdłużej cieszyć się zdrowiem i urodą dlatego wszelkie przeciwutleniacze są mile widziane.
Śliwka zawiera witaminę C, A, E (a to rzadkość w świecie owoców) i polifenole (katechiny i kwas chlorogenowy). Skład doskonały. Grzech nie skorzystać.

Punkt trzeci - spokój, tylko spokój może nas uratować

Człowiek spokojny żyje dłużej niż ten ciągle zestresowany. To udowodnione naukowo. Poza tym stres hamuje wydzielanie soków żołądkowych, co przyczynia się do kłopotów trawiennych.
W śliwce mamy połączenie idealne. Magnez i witaminę B6, która jest niezbędna do tego, aby magnez się przyswoił. No i w ogóle witaminy z grupy B, a mamy ich w śliwce cały wachlarz, to prosta droga do wewnętrznej harmonii.

Punkt czwarty -  układ sercowo naczyniowy

Potas, żelazo i błonnik. Kluczowe składniki, aby mieć czyste żyły, nie martwić się miażdżycą i podwyższonym poziomem cholesterolu.

Punkt piąty - zapobieganie nowotworom

I w tym punkcie mam szczególnie na myśli zapobieganie nowotworom jelita grubego, a to za sprawą pektyn i przeciwutleniaczy.

Kaloryczność:
Koktajl ma ok. 280 kcal

 

Śliwkowy koktajl oczyszczający:
Przygotowanie:
  1. Śliwki zalewamy jogurtem, wstawiamy na noc do lodówki.
  2. Rano dodajemy ugotowaną kaszę i błonnik. Blendujemy na gładką masę.

Koktajl jest prosty w przygotowaniu. Dodatek kaszy sprawia że świetnie nadaje się zarówno na śniadanie jak i popołudniową przekąskę przed treningiem.




Copyright 2019 Qchenne-inspiracje.pl

All rights Reserved