To przecież tylko ciasteczko! (?)

53% polskich kobiet ma nadwagę. 23% zmaga się z otyłością. Czy to dużo? Przerażająco dużo.

Z uwagi na skalę zjawiska możemy w tym momencie rozpocząć dyskusję o ciało pozytywności i akceptacji ciała z nadwagą i otyłością i absolutnie zgodzimy się w tym, że osoba otyła czy z nadwagą ma prawo do szacunku.
Ma prawo ubierać się jak chce, także iść w bikini na plażę czy spacerować w kusych szortach po mieście.
Ma prawo w takim samym stopniu jak każdy inny korzystać z komunikacji publicznej, kin, teatrów, restauracji czy wszelkiej maści rozrywek. Ma prawo oczekiwać od Ciebie, że nie będziesz chamsko „lampić” się na nią na ulicy i niby po cichu (ale tak żeby słyszała) komentować do koleżanki jej fałdek czy krągłości.
Powtórzę raz jeszcze. Osoba otyła czy z nadwagą ma prawo do szacunku, ma prawo czuć się sexy, kochana i ważna.
Nie znajdziemy jednak wspólnego mianownika w stwierdzeniu że otyłość to nie choroba i należy ją akceptować. Akceptujemy człowieka jako osobę, nie akceptujmy choroby. Z chorobą należy walczyć. Chorobę należy leczyć i im wcześniej to zrozumiesz i podejmiesz stosowane kroki, tym lepiej dla Ciebie.    
Nadwaga i otyłość prowadzi do szeregu problemów zdrowotnych, a tkanka tłuszczowa jest narządem wydzielniczym wytwarzającym estrogen, androgeny czy cytokiny prozapalne.

Nadmiar estrogenu powoduje m.in.:

Nadmiar androgenów powoduje m.in.:

Bez względu na to czy to o czym przed chwilą przeczytałaś jest dla Ciebie wygodne czy nie, to są fakty.
Otyłość staje się co raz większym wyzwaniem dla polityki zdrowotnej i społecznej.
Według danych GUS, w 2014 r. co druga dorosła osoba (w wieku 15+) w Polsce miała problemy z wagą.

Mam wrażenie że jako ludzkość trochę się w tym dobrobycie zatraciliśmy. Jemy zdecydowanie za dużo. Ruszamy się zdecydowanie za mało. Chcielibyśmy wyglądać fit, jednocześnie jedząc to na co mamy ochotę, najlepiej z dostawą do domu. Niestety jak to w życiu. Zawsze jest coś za coś.

Jeśli masz nadwagę, podejmij działania bo nadwaga i będąca jej następstwem otyłość powoduje szereg problemów zdrowotnych m.in.:

Słodka inwazja

Żyjemy w czasach ogromnych żywieniowych pokus i niestety na marketingowe sztuczki producentów żywności łapiemy się jak muchy na lep. Cukier znajdziemy już nawet w tych produktach które z założenia powinny być wytrawne. Po co? Ponieważ nasz mózg kocha słodki smak i bardzo szybko się od niego uzależnia. Bardziej niż od twardych narkotyków. Do tego jest legalny i na wyciągnięcię reki.
Im damy mu więcej, tym więcej się domaga.
Można wyjść z tego błędnego koła, ale potrzeba czasu i po drodze spotka nas wiele przeszkód które trzeba będzie pokonać.
Między innymi:

Jeśli to przetrzymasz - wygrasz.  

Zgodnie z danymi GUS w 2017 roku, statystyczny Polak spożył 44,5 kg cukru co daje nam 121 gramów cukru dziennie!!! To najwyższa wartość obserwowana w latach 2008-2017, uwzględniająca zarówno cukier nabywany bezpośrednio przez gospodarstwa domowe oraz cukier wykorzystany do produkcji przemysłowej.

Co istotne, podczas gdy w latach 2008-2017 spożycie nieprzetworzonego cukru czyli tego który kupujemy w torebkach w sklepie spadło o 5,7 kg, to spożycie cukru dodanego w produktach zwiększyło się o 11,8 kg!
Jeśli więc nie przygotowujesz posiłków samodzielnie w domu, nie masz żadnej kontroli nad tym co trafia na Twój talerz. Jeśli dodatkowo nie stronisz od słodzonych napoi, napoi energetycznych, żywieniowych "nagród" i nie specjalnie liczysz kalorie to efekty bardzo szybko zobaczysz na wadze.  

Przecież to tylko ciasteczko

W swojej pracy zdarza mi się spotykać z pacjentami którzy mimo dużych problemów zdrowotnych, nie dostrzegają związku przyczynowo skutkowego pomiędzy tym jak jedzą i jak żyją, a tym do jakiego stanu doprowadzili swój organizm.
Mimo np. cukrzycy, insulinooporności i sporej nadwagi deklarują że chcą wyłącznie słodkie śniadania. Ich słabością są naleśniki, kopytka i kluski śląskie i "Pani musi włączyć je do diety ponieważ u nas w domu jadło się tak od zawsze". Nadprogramowe kilogramy to się tak zwyczajnie "przyplątały".

Zdarzają się także osoby które po kilku tygodniach diety wracają z informacją że w zasadzie ją stosowały, ale tak nie do końca bo bez słodkiej przekąski to się nie dało.
To o czym mówię moim pacjentom wielokrotnie to to, że 100% efektów możemy oczekiwać wyłącznie wtedy, kiedy damy z siebie 100%. Jeśli damy 40,50 czy 60 % tyle samo oczekujmy.

Często słyszę pytanie czy takie małe, niewinne przekąski, małe grzeszki to mogą popsuć nam efekty redukcji czy jednak nie? Mogą doprowadzić do wzrostu masy ciała jeśli naszym celem nie jest redukcja, a dietoterapia związana z chorobą?
Załóżmy więc że co trzy dni zjesz coś co ma 250 kcal.

250 kcal to np.

Nadwyżka 250 kcal spożywana raz na 3 dni, czyli plus minus dwa razy w tygodniu, da nam 4 kilogramy tkanki tłuszczowej rocznie ponieważ jeden kilogram tkanki tłuszczowej to 7000 kcal.
Jeśli na taką nadwyżkę pozwolimy sobie codziennie (tu coś słodkiego, tam dodatkowa kanapeczka, coś dojedzone po dziecku), to o kilogram tkanki tłuszczowej „wzbogacimy” się w ciągu miesiąca, a w ciągu roku o 12 dodatkowych kilogramów!
To jak to jest?
Takie małe niby nic, zjedzone rachu ciachu, że nawet specjalnie nie poczułaś, ma jednak poważne konsekwencje jeśli jesz więcej niż wynika z Twojego zapotrzebowania.

Żródła:



Copyright 2019 Qchenne-inspiracje.pl

All rights Reserved